🎁
Tylko teraz! Wpisz w koszyku kod „SUKCES20” i otrzymaj 20% rabatu na całe zamówienie. Promocja obejmuje wszystkie książki, e-booki i audiobooki.
Larry Page - Człowiek Który Uporządkował Internet

Larry Page – Człowiek Który Uporządkował Internet

Jakie wartości wyznaje Larry Page?

Larry Page nigdy nie stworzył oficjalnego katalogu zasad, według których należy żyć. Jego wartości można jednak odczytać z wypowiedzi, decyzji oraz sposobu, w jaki budował Google. Wyłania się z nich obraz człowieka przekonanego, że największym obowiązkiem twórcy nie jest jedynie reagowanie na teraźniejszość, lecz odważne projektowanie przyszłości. Page wierzy, że technologia powinna rozszerzać ludzkie możliwości, upraszczać codzienność i pomagać rozwiązywać problemy, które wcześniej wydawały się niemożliwe do pokonania.

Jedną z najważniejszych wartości jest dla niego użyteczność. Google od początku nie miało być tylko interesującym eksperymentem naukowym. Wyszukiwarka miała pomagać ludziom odnajdywać potrzebne informacje w coraz bardziej chaotycznym internecie. Page uważał, że technologia ma sens dopiero wtedy, gdy służy konkretnemu człowiekowi. Nawet najbardziej zaawansowany system pozostaje bezwartościowy, jeżeli jest trudny w obsłudze, powolny albo nie rozwiązuje żadnego rzeczywistego problemu.

Z użytecznością łączy się jego przywiązanie do prostoty. Najlepsze rozwiązania powinny wyglądać naturalnie, nawet jeśli pod ich powierzchnią działa niezwykle skomplikowana technologia. Strona główna Google przez lata wyróżniała się niemal pustą przestrzenią i jednym polem wyszukiwania. Nie próbowała przytłaczać użytkownika nadmiarem treści. Prowadziła go bezpośrednio do czynności, którą chciał wykonać.

Prostota nie oznacza jednak powierzchowności. Często jest rezultatem głębokiego zrozumienia problemu i usunięcia wszystkiego, co zbędne. Skomplikować produkt może niemal każdy. Znacznie trudniej sprawić, by człowiek korzystający z niego nie musiał zastanawiać się nad mechanizmami ukrytymi w środku. Page cenił więc nie tylko techniczną doskonałość, ale również przejrzystość doświadczenia użytkownika.

Kolejną wartością jest ambitne myślenie. Page wielokrotnie zachęcał do podejmowania przedsięwzięć, które mogą przynieść dziesięciokrotną poprawę, zamiast ograniczać się do nieznacznego udoskonalania istniejących rozwiązań. Jeżeli celem jest rezultat tylko trochę lepszy od obecnego, ludzie zazwyczaj trzymają się znanych metod. Kiedy jednak mają osiągnąć coś wielokrotnie lepszego, muszą zakwestionować wcześniejsze założenia i poszukać zupełnie nowej drogi.

Nie chodzi przy tym o wielkość rozumianą jako efektowność. Ambicja ma wartość wtedy, gdy odpowiada skali problemu. Page interesują pytania dotyczące milionów lub miliardów ludzi. Jak zapewnić powszechny dostęp do wiedzy? Jak skrócić czas potrzebny na odnalezienie odpowiedzi? Jak wykorzystać automatyzację, aby człowiek nie musiał wykonywać monotonnych czynności? Jak stworzyć rozwiązanie dostępne niezależnie od miejsca zamieszkania? Takie pytania wymagają odwagi, ale również przekonania, że wielkie problemy nie powinny paraliżować. Powinny mobilizować.

Page wysoko ceni ciekawość. Nie traktuje jej jako dziecięcej cechy, z której należy wyrosnąć, lecz jako podstawę odkrywania nowych możliwości. Ciekawość pozwala dostrzec pytania pomijane przez innych. Sprawia, że człowiek nie akceptuje świata wyłącznie dlatego, że funkcjonuje on w określony sposób od wielu lat. Pyta, dlaczego dana rzecz działa właśnie tak, czy można ją uprościć i co stałoby się po całkowitym usunięciu dotychczasowych ograniczeń.

Z takiego nastawienia wynika szacunek Page’a do wiedzy i nauki. Dorastał w domu, w którym komputery, książki oraz rozmowy o technologii stanowiły naturalną część codzienności. Nauczył się postrzegać wiedzę nie jako zbiór faktów służących do zaliczenia egzaminu, lecz jako tworzywo, z którego można budować rzeczywistość. Teoria była dla niego punktem wyjścia do eksperymentu, a eksperyment sposobem sprawdzenia, czy odważny pomysł rzeczywiście może działać.

Jednocześnie Page wierzy w znaczenie działania. Sam pomysł, nawet wybitny, nie zmienia świata. Potrzebne są prototypy, testy, poprawki oraz gotowość do konfrontowania wyobrażeń z rzeczywistością. Człowiek może przez lata czekać na idealny moment, pełną wiedzę i pewność powodzenia. Może również rozpocząć od niedoskonałej wersji, obserwować rezultaty i uczyć się podczas pracy. Page wybierał drugą drogę.

Bliska jest mu kultura eksperymentowania. Każda próba nie musi zakończyć się powodzeniem, aby posiadała wartość. Nieudany eksperyment może ujawnić błędne założenie, wskazać granice technologii albo otworzyć drogę do innego rozwiązania. Porażka staje się naprawdę bezwartościowa dopiero wtedy, gdy nie wyciąga się z niej żadnej wiedzy. Taki sposób patrzenia pozwala podejmować ryzyko bez traktowania każdego niepowodzenia jako osobistej klęski.

Wartością szczególnie widoczną w jego działalności jest długoterminowość. Page nie chce oceniać wszystkich decyzji przez pryzmat następnego kwartału. Przełomowe rozwiązania często potrzebują lat badań, zanim staną się praktyczne i opłacalne. Gdy organizacja myśli wyłącznie o szybkim wyniku, zaczyna wybierać projekty bezpieczne, przewidywalne i łatwe do rozliczenia. Może wtedy osiągać dobre rezultaty, ale stopniowo traci zdolność tworzenia czegoś naprawdę nowego.

Długoterminowe myślenie wymaga cierpliwości, której nie należy mylić z bezczynnością. Oznacza zgodę na to, że efekty intensywnej pracy nie zawsze pojawiają się natychmiast. Człowiek cierpliwy nie rezygnuje z celu tylko dlatego, że droga okazała się dłuższa. Potrafi działać dzisiaj dla rezultatu, który będzie widoczny dopiero po wielu latach.

Page ceni również samodzielność myślenia. Nie zakłada, że powszechna opinia musi być prawdziwa. Popularność przekonania świadczy jedynie o liczbie osób, które je podzielają, a nie o jego słuszności. Dlatego ważniejsze od dopasowania się do otoczenia jest poszukiwanie danych, analizowanie mechanizmów i wyciąganie własnych wniosków. Oryginalne przedsięwzięcia często początkowo wydają się dziwne właśnie dlatego, że nie mieszczą się w granicach zbiorowego przyzwyczajenia.

Nie oznacza to lekceważenia innych ludzi. Google nie mogło powstać jako dzieło jednej osoby. Page przywiązywał dużą wagę do pracy z utalentowanymi inżynierami oraz tworzenia środowiska, w którym pomysły mogą swobodnie krążyć. Wartością staje się więc nie posłuszeństwo wobec przełożonego, lecz jakość rozumowania. Dobre argumenty powinny być ważniejsze niż stanowisko osoby, która je przedstawia.

W jego sposobie działania zauważalna jest także niechęć do nadmiernej biurokracji. Rozrastająca się organizacja łatwo zaczyna chronić własne procedury zamiast realizować pierwotną misję. Kolejne poziomy zatwierdzania decyzji mogą zmniejszać ryzyko błędów, ale jednocześnie odbierają ludziom inicjatywę. Page preferuje małe, kompetentne zespoły, które otrzymują ambitny cel i odpowiednią swobodę działania. Odpowiedzialność nie polega wówczas na wykonywaniu instrukcji, lecz na znalezieniu najlepszego rozwiązania.

Ważna pozostaje dla niego szybkość. Dobry pomysł traci część wartości, jeśli przez lata istnieje wyłącznie w prezentacjach i planach. Szybkość nie powinna jednak wynikać z chaosu. Jej źródłem ma być jasność celu, usuwanie przeszkód i skupienie się na tym, co najważniejsze. Człowiek często nie potrzebuje więcej czasu, lecz mniejszej liczby rozpraszających zadań.

Page wyrażał też przekonanie, że przedsiębiorstwo nie musi wybierać pomiędzy sukcesem finansowym a pozytywnym wpływem na świat. Firma może zarabiać właśnie dlatego, że rozwiązuje istotny problem na ogromną skalę. Zysk jest wtedy nie tylko nagrodą, ale również paliwem umożliwiającym dalszy rozwój. Pieniądze pozbawione misji prowadzą do stagnacji, natomiast misja pozbawiona ekonomicznych fundamentów może nie przetrwać wystarczająco długo, aby przynieść trwałą zmianę.

Jedną z pierwotnych zasad Google było przekonanie, że biznes można budować bez czynienia zła. Rzeczywistość wielkiej korporacji sprawiła, że hasło to stało się przedmiotem sporów i krytyki. Nadal jednak wskazuje ono na ważny element myślenia Page’a: technologia nie jest obojętna. Sposób jej zaprojektowania wpływa na zachowanie ludzi, dostęp do informacji, prywatność oraz układ sił w społeczeństwie. Twórca nie powinien więc pytać jedynie, czy coś można zbudować. Powinien również zastanowić się, komu będzie to służyć i jakie może wywołać konsekwencje.

Wizja Page’a nie jest wolna od sprzeczności. Pragnienie gromadzenia oraz porządkowania informacji może wejść w konflikt z potrzebą prywatności. Dążenie do szybkiego rozwoju może zderzyć się z bezpieczeństwem i społeczną odpowiedzialnością. Wielka skala, która pozwala pomagać miliardom ludzi, daje jednocześnie ogromną władzę. Wartości poznaje się jednak nie po tym, czy nigdy nie wchodzą ze sobą w konflikt, lecz po tym, jak człowiek zachowuje się w chwili konieczności dokonania trudnego wyboru.

U podstaw światopoglądu Page’a znajduje się technologiczny optymizm. Wierzy on, że przyszłość może być lepsza, a rozwój nie musi oznaczać jedynie produkowania kolejnych urządzeń. Może prowadzić do powszechniejszego dostępu do wiedzy, zmniejszenia ciężaru pracy i stworzenia ludziom większej swobody wyboru. Nie jest to wiara, że technologia automatycznie rozwiąże każdy problem. Jest to przekonanie, że właściwie ukierunkowana pomysłowość może przesunąć granice tego, co uznajemy za możliwe.

Najgłębsza lekcja wynikająca z wartości Larrego Page’a dotyczy odwagi myślenia w większej skali. Wielu ludzi dostosowuje swoje marzenia do dostępnych zasobów, obecnych umiejętności i opinii otoczenia. Page odwraca tę kolejność. Najpierw wybiera problem wart rozwiązania, a następnie szuka wiedzy, ludzi i środków potrzebnych do podjęcia próby. Nie pyta wyłącznie, co można zrobić w istniejących warunkach. Zastanawia się, jakie warunki trzeba stworzyć, aby dokonać czegoś wcześniej nieosiągalnego.

Jego przykład przypomina, że wartości nie są deklaracjami przeznaczonymi do umieszczenia na ścianie. Ujawniają się w problemach, którym poświęcamy czas, w ryzyku, jakie jesteśmy gotowi podjąć, oraz w przyszłości, którą próbujemy przybliżyć. Człowiek pokazuje, co jest dla niego ważne, nie poprzez wzniosłe słowa, lecz poprzez to, czemu oddaje swoją uwagę, energię i najcenniejsze lata życia.

Jak wygląda styl przywództwa Larrego Page?

Jak wygląda styl przywództwa Larrego Page?

Larry Page nie przypominał przywódcy, który buduje autorytet za pomocą płomiennych przemówień, dominującej obecności i nieustannego skupiania na sobie uwagi. Jego siła wynikała przede wszystkim ze zdolności dostrzegania kierunku rozwoju technologii, zadawania niewygodnych pytań i stawiania przed zespołami problemów, które początkowo wydawały się zbyt trudne. Był liderem bardziej koncepcyjnym niż ceremonialnym. Zamiast odgrywać rolę charyzmatycznego prezesa, wolał wpływać na organizację poprzez cele, konstrukcję produktów oraz dobór ludzi zdolnych przekształcać pomysły w rzeczywistość.

Jego styl przywództwa wyrósł z mentalności inżyniera. Page patrzył na firmę jak na złożony system, który można analizować, upraszczać i udoskonalać. Gdy zauważał problem, nie ograniczał się do łagodzenia jego skutków. Próbował dotrzeć do mechanizmu, który go powodował. Interesowało go, dlaczego dana decyzja trwa tak długo, czemu produkt rozwija się zbyt wolno oraz które elementy organizacji niepotrzebnie komplikują pracę. Nie przyjmował procedur za coś nienaruszalnego. Jeżeli proces nie prowadził do lepszego rezultatu, należało go zmienić albo usunąć.

Takie podejście nadawało jego zarządzaniu bezpośredni charakter. Page nie lubił rozbudowanych prezentacji, długich spotkań i komunikatów pozbawionych konkretnej treści. Oczekiwał, że pracownicy będą potrafili jasno wyjaśnić, jaki problem rozwiązują, jaki osiągnęli postęp oraz co powstrzymuje ich przed wykonaniem następnego kroku. Liczyła się istota sprawy, a nie sposób jej opakowania. Osoba posiadająca rzeczywiste kompetencje mogła zdobyć jego uwagę nawet wtedy, gdy nie zajmowała wysokiego stanowiska.

Page przykładał dużą wagę do zatrudniania ludzi wybitnych technicznie. Uważał, że niewielki zespół wyjątkowo zdolnych specjalistów może osiągnąć więcej niż duża grupa przeciętnych wykonawców. Dlatego w Google tak ważną rolę odgrywali inżynierowie, a decyzje dotyczące produktów miały być oparte na wiedzy, analizie oraz praktycznych testach. Władza formalna nie powinna zastępować kompetencji. Menedżer miał pomagać specjalistom w skutecznym działaniu, a nie jedynie przekazywać polecenia i kontrolować ich wykonanie.

Nie oznaczało to jednak całkowitego braku hierarchii. Gdy Page uznawał określony kierunek za kluczowy, potrafił stanowczo narzucić priorytet i oczekiwać szybkich rezultatów. Dawał zespołom swobodę w poszukiwaniu rozwiązania, lecz nie zawsze pozostawiał im swobodę wyboru celu. Strategiczny kierunek miał być wyraźny, natomiast droga prowadząca do jego realizacji mogła zostać opracowana przez ludzi znajdujących się najbliżej problemu.

Jedną z charakterystycznych cech jego przywództwa było podnoszenie poziomu oczekiwań. Page rzadko zadowalał się odpowiedzią, że projekt rozwija się zgodnie z przyjętym harmonogramem. Chciał wiedzieć, czy można osiągnąć rezultat szybciej, szerzej lub w całkowicie inny sposób. Pytania, które zadawał, zmuszały pracowników do ponownego przeanalizowania ograniczeń. Część z nich była rzeczywista, ale część istniała jedynie dlatego, że nikt wcześniej nie próbował jej zakwestionować.

Takie przywództwo mogło być niezwykle pobudzające dla osób ambitnych. Pracownik otrzymywał sygnał, że nie został zatrudniony po to, aby mechanicznie realizować bezpieczny plan. Miał wykorzystać własną inteligencję, podejmować inicjatywę i szukać rozwiązań wykraczających poza utarte schematy. Dla ludzi pragnących tworzyć rzeczy znaczące było to środowisko pełne możliwości.

Jednocześnie wysokie wymagania Page’a mogły wywoływać presję i frustrację. Nie wszyscy dobrze funkcjonują w warunkach, w których dotychczasowy sukces szybko przestaje wystarczać, a osiągnięcie jednego celu prowadzi natychmiast do postawienia kolejnego. Lider skoncentrowany na przyszłości może nie poświęcać wystarczającej uwagi emocjonalnemu kosztowi ciągłych zmian. Page bywał odbierany jako zdystansowany, niecierpliwy i oszczędny w wyrażaniu uznania. To, co dla niego było rzeczowym poszukiwaniem lepszego rozwiązania, dla rozmówcy mogło brzmieć jak surowa ocena wykonanej pracy.

Jego sposób komunikowania się był krótki i analityczny. Nie potrzebował wielu słów, aby zakwestionować cały kierunek projektu. Czasem jedno pytanie wystarczało, by zespół wrócił do podstawowych założeń. Page nie zawsze szczegółowo tłumaczył, w jaki sposób należy wykonać zadanie. Oczekiwał, że kompetentni ludzie sami znajdą odpowiedź. Taka metoda rozwija samodzielność, ale wymaga bardzo dobrego doboru pracowników. Bez odpowiednich umiejętności oraz zrozumienia wspólnego celu autonomia łatwo zamienia się w chaos.

W początkowym okresie Google Page nie miał jeszcze doświadczenia potrzebnego do zarządzania szybko rosnącą organizacją. Był znakomitym twórcą produktu, lecz kierowanie setkami, a następnie tysiącami osób wymagało innych zdolności. Inwestorzy przekonali założycieli do zatrudnienia bardziej doświadczonego prezesa. Funkcję tę objął Eric Schmidt, który wniósł do firmy dojrzałość operacyjną, znajomość rynku i umiejętność porządkowania struktur.

Relacja Page’a, Sergeya Brina i Schmidta stworzyła nietypowy model współpracy. Schmidt odpowiadał za znaczną część codziennego zarządzania oraz kontakty biznesowe, natomiast założyciele zachowywali silny wpływ na produkty i rozwój technologiczny. Dla Page’a był to okres uczenia się przywództwa bez konieczności rezygnowania z własnej wizji. Pokazał również, że dojrzałość lidera nie polega na samodzielnym wykonywaniu wszystkiego. Czasami najlepszą decyzją jest zaproszenie do współpracy osoby posiadającej doświadczenie, którego samemu jeszcze się nie ma.

Kiedy Page ponownie objął stanowisko dyrektora generalnego Google w 2011 roku, wrócił jako znacznie bardziej świadomy przywódca. Firma była już ogromną organizacją oferującą wiele produktów, zatrudniającą tysiące ludzi i działającą na całym świecie. Jego zadaniem nie było ratowanie początkującego przedsiębiorstwa, lecz przywrócenie szybkości oraz wyraźniejszego kierunku organizacji, której rozmiar zaczynał utrudniać sprawne podejmowanie decyzji.

Jednym z jego pierwszych działań było uporządkowanie odpowiedzialności za najważniejsze obszary. Wyznaczył liderów odpowiedzialnych bezpośrednio za konkretne produkty i ograniczył liczbę szczebli oddzielających ich od najwyższego kierownictwa. Chciał otrzymywać informacje od osób rzeczywiście zarządzających danym przedsięwzięciem, a nie przez długi łańcuch pośredników. Dzięki temu problemy miały szybciej docierać do miejsca, w którym można było podjąć decyzję.

Page dążył również do większej spójności produktów Google. Wraz z rozwojem firmy poszczególne usługi zaczęły przypominać projekty powstające w niezależnych przedsiębiorstwach. Różniły się wyglądem, sposobem działania i kierunkiem rozwoju. Page chciał, aby użytkownik odczuwał, że korzysta z jednego ekosystemu. Wymagało to silniejszej koordynacji, wspólnych standardów oraz rezygnacji z części inicjatyw, które nie pasowały do najważniejszych celów.

Umiejętność kończenia projektów była istotnym, choć mniej efektownym elementem jego przywództwa. Organizacje często chętnie rozpoczynają nowe przedsięwzięcia, lecz nie potrafią zrezygnować z tych, które utraciły znaczenie. Każdy produkt ma swoich obrońców, historię i ludzi, którzy poświęcili mu czas. Page wiedział jednak, że utrzymywanie zbyt wielu inicjatyw rozprasza talenty oraz środki. Skupienie wymaga nie tylko wybrania tego, co należy robić, ale również świadomego porzucenia pozostałych możliwości.

Jego przywództwo nie ograniczało się do kontrolowania istniejących źródeł przychodów. Page obawiał się, że firma odnosząca sukces może stać się więźniem własnego modelu biznesowego. Im więcej ma do stracenia, tym bardziej skłonna jest chronić teraźniejszość zamiast tworzyć przyszłość. Dlatego pozwalał rozwijać eksperymentalne przedsięwzięcia oddalone od podstawowej działalności Google. Chciał, aby wewnątrz wielkiej organizacji nadal istniała przestrzeń podobna do początkującego przedsiębiorstwa.

Z czasem doprowadziło to do powstania Alphabet. Nowa struktura oddzieliła podstawowe usługi Google od innych projektów i nadała im bardziej niezależny charakter. Każde przedsięwzięcie miało otrzymać własne kierownictwo, cele oraz odpowiedzialność za rezultaty. Page przesunął się wtedy z roli osoby nadzorującej jeden coraz bardziej rozbudowany organizm do roli architekta grupy odrębnych organizacji.

Była to również forma delegowania odpowiedzialności. Zamiast podejmować każdą decyzję osobiście, Page tworzył strukturę, w której właściwi liderzy mogli zarządzać poszczególnymi przedsiębiorstwami. Delegowanie w jego wydaniu nie oznaczało obojętności. Polegało na wyznaczeniu kierunku, dobraniu osoby odpowiedzialnej i ocenianiu, czy projekt wykonuje rzeczywisty postęp. Dobry lider nie musi być obecny w każdej rozmowie, jeśli stworzył system pozwalający innym podejmować właściwe decyzje.

Page cenił mierzalność. Intuicja mogła prowadzić do postawienia hipotezy, ale dane powinny pomóc w jej sprawdzeniu. Google rozwijało produkty poprzez testowanie różnych wariantów i obserwowanie zachowań użytkowników. Zamiast rozstrzygać każdy spór na podstawie pozycji w organizacji, można było przeprowadzić eksperyment i zobaczyć, które rozwiązanie działa lepiej. Takie podejście zmniejsza znaczenie osobistych przekonań, choć nie usuwa potrzeby wizji. Dane opisują to, co już można zaobserwować, natomiast przywódca nadal musi zdecydować, czego warto spróbować.

Istotną rolę w jego modelu zarządzania odgrywała informacja. Page oczekiwał, że złe wiadomości nie będą ukrywane ani łagodzone. Problem ujawniony odpowiednio wcześnie można jeszcze rozwiązać. Problem przykryty optymistycznym raportem rośnie w ciszy, aż staje się kryzysem. Lider powinien więc tworzyć środowisko, w którym przedstawienie niewygodnych faktów jest bezpieczniejsze niż podtrzymywanie wygodnego złudzenia.

Nie wszystkie aspekty jego przywództwa zasługują na bezkrytyczne naśladowanie. Skupienie na technologii może prowadzić do niedoceniania społecznych, prawnych i psychologicznych konsekwencji podejmowanych decyzji. Dane nie wyrażają wszystkiego, co ma znaczenie dla człowieka. Szybkość nie zawsze jest ważniejsza od ostrożności, a zdolność zbudowania rozwiązania nie przesądza jeszcze, że powinno ono zostać wprowadzone na ogromną skalę. Im większy wpływ firmy, tym większej refleksji wymaga korzystanie z jej możliwości.

Styl Page’a był najlepiej dopasowany do organizacji tworzącej nowe technologie, a nie do każdego rodzaju przedsiębiorstwa. W środowisku wymagającym ścisłej stabilności, powtarzalności i ostrożnego przestrzegania procedur jego niecierpliwość wobec ograniczeń mogłaby przynieść więcej szkód niż korzyści. Przywództwo nie jest uniwersalnym zestawem zachowań. Jego skuteczność zależy od sytuacji, ludzi i rodzaju problemów, które organizacja próbuje rozwiązać.

Najcenniejszym elementem jego podejścia pozostaje umiejętność łączenia wielkiej wizji z technicznym konkretem. Page nie chciał, aby marzenia pozostawały jedynie inspirującymi opowieściami. Każda wizja musiała zostać przełożona na projekt, projekt na zadania, a zadania na wyniki możliwe do sprawdzenia. Jednocześnie nie pozwalał, aby codzienne obowiązki całkowicie przesłoniły pierwotny sens działania.

Jego historia pokazuje, że cichy człowiek może przewodzić jednej z najpotężniejszych organizacji świata. Przywództwo nie wymaga zawsze dominującego głosu ani widowiskowej osobowości. Może opierać się na trafności pytań, konsekwencji w wyborze kierunku i zdolności przyciągania ludzi mądrzejszych od siebie w określonych dziedzinach. Najważniejszym zadaniem lidera nie jest udowadnianie, że zna wszystkie odpowiedzi. Jest nim stworzenie warunków, w których właściwe odpowiedzi mogą zostać odnalezione, sprawdzone i zamienione w działanie.

Strona 22 z 23

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Komentarz

Nazwa

Koszyk (0)

Koszyk jest pusty Brak produktów w koszyku.

Główne menu